Szipun. Ten mały kiedyś czarno – biały kociak na pewno zginąłby pod kołami samochodu na Starobrzeskiej, gdyby wolontariuszka Małgosia w dzień swoich urodzin nie zabrała go do lecznicy. Odpchliła, odrobaczyła i ochrzciła tym wyjątkowym imieniem. Szipun po półrocznym pobycie w schronisku został przywieziony do tej samej lecznicy na zabieg kastracji. I właśnie stamtąd zaadoptował go Pan Wiesław! No i jak tu nie wierzyć w przeznaczenie? I szczęśliwą rękę naszej Małgosi!