30 czerwca b. r. zapadła w Urzędzie Miasta decyzja o przedłużeniu umowy z Przychodnią weterynaryjną przy ul. Włościańskiej w zakresie opieki weterynaryjnej nad zwierzętami bezdomnymi i przebywającymi w brzeskim schronisku. Przychodnia ta przez ostatnie pół roku nie zrealizowała wielu zobowiązań, a przede wszystkim nie zapewniła opieki pooperacyjnej zwierzętom w swojej siedzibie – zwierzęta były wydawane jeszcze w stanie uśpienia, a standard świadczonych usług pozostawiał wiele do życzenia. Stowarzyszenie Brzeskie Towarzystwo Miłośników Zwierząt wielokrotnie zwracało uwagę na zaniedbania – urzędnicy byli niewzruszeni, liczne pisemne skargi leżą do dziś w biurkach. Na ostatniej sesji Rady Miejskiej Pan Burmistrz wypowiedział piękne słowa:

Staram się brać wzór z najlepszych

– jednak Przychodnia przy Włościańskiej najlepszą nie jest. Lekceważącą postawę w stosunku do ludzi społecznie zajmujących się bezdomnymi zwierzętami wykazał Pan z Biura Urbanistyki i Ochrony Środowiska: na pytanie, czy Przychodnia przy Włościańskiej ma miejsce na opiekę pooperacyjną dla zwierząt, odpowiedział:

Nie wiem, nie byłem, nie widziałem.

Dla nas jest to dramat, bo mimo że zwierzę wymaga dozoru, jest umieszczane w schronisku w dniu zabiegu – wtedy od godziny 15.00 do godz. 7.00 dnia następnego pozostaje bez opieki pooperacyjnej. Byliśmy zmuszeni wozić zwierzęta do innych lecznic w Brzegu i Oławie, gdzie otrzymywały profesjonalną pomoc, bo ochłap w postaci kwoty 4.583 zł miesięcznie danej przez Urząd na ok. 120 zwierząt w schronisku to kpina. Pan Burmistrz bardzo troszczy się o mieszkańców – i dobrze, bo zapewnia im wspaniałe rozrywki, remontuje budynki i ulice. Jednak kiedy daje się ludziom chleb i igrzyska – trzeba naprawić też zło wyrządzone zwierzętom. Ale cóż… zwierzę to nie wyborca, wiec nie warto o niego dbać. Gmina zawsze mogła liczyć na pomoc Brzeskiego Towarzystwa Miłośników Zwierząt w realizacji zadania własnego, nakazanego ustawą. Zawiedliśmy się na Władzach naszego Miasta, ale liczymy na pomoc ludzi, którym nie jest obojętny los bezdomnych i skrzywdzonych zwierząt, prosząc o finansowe wsparcie. Nasz Burmistrz chętnie fotografuje się w różnych miejscach miasta na tle swoich inwestycji i dokonań – nigdy jeszcze nie sfotografował się w schronisku! Niewątpliwie może więc powtórzyć słowa Pana nadzorującego z urzędu pracę weterynarzy z Włościańskiej: Nie wiem, nie byłem, nie widziałem.