Bajka. Żyła na działce około dziewięciu lat pod opieką starszej pani. Zachorowała i wtedy okazało się, że ma perforację tchawicy, co utrudnia oddychanie, a białaczka osłabia ją coraz bardziej. Leczenie w klatce trwało prawie rok, potem Bajka zamieszkała w wolierze razem z Pingwinem. Nie była towarzyskim kotem: dyskomfort choroby i całe życie na wolności nie pozwoliły jej przełamać barier zaufania do człowieka. Tęsknotę za dawną panią utulała przy nas – czasem pozwoliła się pogłaskać, a nawet przytulić. Ostatnie dni spędziła w weterynaryjnym szpitalu z powodu nasilenia objawów choroby. Byliśmy przy niej do końca, bo trzeba było pomóc jej odejść, skracając cierpienia.