Bajazyd. Wcześniej wolno żyjący, trafił do schroniska w lutym 2016 roku z powodu przeprowadzki pana, który się nim opiekował. Sympatyczny, ale milczący biało – rudy kocur, bez jednej przedniej łapki utraconej z powodu wypadku. Zmiana środowiska i trybu życia w zamkniętej przestrzeni woliery spowodowała nasilającą się apatię. Mijały dni i tygodnie, z niepokojem przyglądaliśmy się kotu, był coraz bardziej smutny. Aż pewnego pięknego sierpniowego dnia po Bajazyda przyjechała Cudowna Osoba z Warszawy! Warto było tyle czekać na tak wspaniały dom, pełen miłości i ciepła. Dziękujemy, Pani Jolanto, za okazane serce i stały kontakt z nami!